• Wpisów:25
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 03:18
  • Licznik odwiedzin:2 212 / 1289 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Potrzeba bycia przy kimś mnie wyniszcza.
  • awatar Alantoina: uśmiechnij sie - po co chodzić w swetrze, co ma dziury powygryzane z tyłu :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Miałem dzisiaj strasznie głupią myśl. Prawie do Ciebie napisałem.. Ale co z tego? Napiszę, spotkamy się i co Ci powiem? To strasznie głupie, ale potrzebuję tego..
 

 
Tak tutaj pusto. Pale jednego papierosa za drugim. Butelka whiskey wola mnie z lodówki. Ale nie dam się jej. Nie mogę.

Być może już tak szybko znowu Cię nie zobaczę. Chciałbym sie z Tobą spotkać, ale wiem, że mi odmówisz. Boję się.
 

 
Jestem sam w domu. Nie potrafię, nie umiem i nie chcę być sam. Cieszyłem się, że moi rodzice wyjeżdżają na 10 dni i nareszcie mam chwile spokoju. Ale od momentu kiedy wstałem rano czuję ogromny ciężar. Nie potrafiłem znaleźć sobie miejsca w swoim domu. Pokręciłem się trochę, wsiadłem w samochód i pojechałem, żeby się z kimś spotkać. Nadszedł wieczór. Siedzę sam w ogromnym pustym domu i z ogromnym pustym sercem. Otworzyłem butelkę wina, słucham You & I John'a Legend'a i nie potrafię się ze sobą uporać. Od dłuższego czasu tak nie tęskniłem. Znowu coś mnie dopadło. Ty mnie dopadłeś. Potrzeba, żebyś tu był. Zawsze byłeś. Ta zakazana miłość za progiem mojego domu kwitła. Dzisiaj nie ma tej miłości. Nie ma Ciebie. Już nie słyszę Twojego oddechu. Już nikt infantylnie nie mówi do mnie myszko. Brakuje mi Twojego głupiego poczucia humoru. Z każdym łykiem wina jest mi coraz ciężej. Nie mam zamiaru się dzisiaj upić. Jesteś dla mnie, jak bliski zmarły. Wspominam Cię przy sentymentalnej muzyce i butelce wina. Wspominam tylko dobre chwile, płaczę za Tobą i cholernie tęsknię. Jesteś na górze. Wiecznie pozbawiony uczuć, niesentymentalny, egoistyczny, pozbawiony wrażliwości. Ale takiego Cię kochałem i dalej Cię kocham.
Chciałbym Ci to powiedzieć. Stanąć przed Tobą i powiedzieć tylko: wciąż Cię kocham.
  • awatar Folari: Ja nie znoszę siedzieć w pustym domu a przecież w niedalekiej przyszłości planuję się wyprowadzić. Nie wiem jak to będzie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nareszcie ten dzień dobiega końca.
14.04.2015 - Twoje 19 urodziny. Męczę się bardzo. Nie złożyłem Ci życzeń. Męczy mnie to dlatego, że to oznacza już koniec. Skoro widzimy się codziennie. A nawet nie usłyszysz ode mnie 'wszystkiego najlepszego' na urodziny, to znaczy, że jesteśmy dla siebie obcy. Zupełnie obcy. Chce się zabić z tego powodu, zapłakać na śmierć. Odejść.
Ale czego się spodziewałem? Że coś się zmieni? Że będzie inaczej, lepiej? Muszę się wreszcie z tym pogodzić.
Jest jedna, jedyna rzecz, której pragnę. Chciałbym się z Tobą pożegnać. Móc się do Ciebie przytulić- ten ostatni raz i wypłakać się Tobie w ramionach. Tak po prostu. Potem odwrócić się i już odejść.
Gdybym mógł Ci złożyć życzenia, pewnie bym to zrobił. Gdybym tylko umiał. Ale nie wiem czego mam Ci życzyć.
Szczęścia? Nie chcę, żebyś był szczęśliwy beze mnie. Miłości? Nie wyobrażam sobie, żebyś mógł kochać kogoś innego.
Jestem w totalnej rozsypce. Nie wiem jak sobie bez Ciebie poradzę. Wiem tylko, że będę musiał.

Gdziekolwiek teraz jesteś, cokolwiek czujesz. Chcę, żebyś wiedział, że pomimo wszystko i mimo tych wszystkich pozorów nie życzę Ci źle. Po prostu cholernie tęsknię.

Mimo, że wiem, że nigdy tego nie przeczytasz, piszę to, bo wiem, że lepiej napisać tutaj niż do Ciebie.

 

 
Gdybym jeszcze umiał się śmiać, to bym chciał umrzeć tu ze śmiechu i to nie raz.
 

 
Nadziejo spierdalaj.
 

 
Jeśli ktoś nas zrani, trzeba ukrywać te wszystkie uczucia i udawać, że wszystko gra. Od nowa zacznę udawać. I od nowa z tabletkami. Było już tak dobrze, nie potrzebowałem żadnych. Biorę tabletki od nowa. Żeby chociaż w coś uciec i spróbować skupić się na czymś innym. Wiem, że faszerowanie się tabletkami uspokajającymi to ucieczka, ale muszę uciec.

 

 
Wypłakałem za Tobą oczy niebieskie, królewskie i pieskie.
 

 
Niegdyś przyjaciel dobry mój
Dziś długów nie oddaje
Nic złego nie zrobiłem mu
A on mnie nie poznaje
 

 
Przysięgam wam, że płynie czas!
Że płynie czas i zabija rany!
Przysięgam wam, przysięgam wam,
Przysięgam wam, że płynie czas!
Że zabija rany - przysięgam wam!

(...)

Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas,
Bo bardzo, bardzo,
Bardzo szkoda
Byłoby nas!
 

 
Od przyjaciół Boże strzeż z wrogami sobie poradzę.
 

 
Co myśleć? Co robić?

Chcę umrzeć, proszę.
  • awatar Pozytywna32: Też mam czasem takie myśli, ale one szybko znikają, bo nie warto... Zapraszam do mnie. Może coś skomentujesz ? Jeśli ci się spodoba śmiało obserwuj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Proszę Cię, powiedz, że to nieprawda. Powiedz, że już nic do mnie nie czujesz. Pozbaw mnie złudzeń, marzeń, nadziei. Nie chcę dłużej Ciebie pożądać, myśleć o Tobie i Cię kochać, jak nie ma Ciebie obok. Wiem, że już nigdy Cię nie odzyskam. Ale ja przecież tak bardzo tęsknię. To wszystko na nic? Życie pozbawiło mnie wszystkiego co najcenniejsze. Życie pozbawiło mnie świata. Ty byłeś moim światem. A skoro nie ma już nawet świata, to co ja tutaj robię?
  • awatar Gość: piękne uczucia opisane, cudowna prawda o nadziei i miłości... takiej właśnie chcę:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chciałem dzisiaj poszukać mieszkania. Bo w końcu za miesiąc mam się wyprowadzić. Zacząłem szukać, po czym przypomniałem sobie, że jeszcze rok temu miałem szukać tego mieszkania z Tobą. Odechciało mi się.

"Mieć siebie, resztę spalić."
 

 
Boże, wiem, że Cię nie ma, ale spraw, żeby On mnie dalej kochał..

Przede mną tylko miesiąc. No właśnie, tylko? Czekałem na ten koniec, żeby ktoś zabrał mi go z oczu. Jestem zmęczony codziennym Jego widokiem. Zmęczony tym, że codziennie mijamy się bez słowa, nawet nie patrząc w swoim kierunku. Z drugiej strony świadomość utraty tego widoku wpędza mnie jedną nogą do trumny. Wiem, że się z tego nie podniosę. Męczy mnie Jego widok, ale jeszcze bardziej męczy mnie jego brak. Tak bardzo Go kocham, pomimo, że jest bezwartościową szmatą.
Kocham tą szmatę.

Błagam. Proszę. Nie dam rady!

Ostatni raz od dłuższego czasu płakałem z Jego powodu 4 dni temu. Dzisiaj płaczę znowu. To zły znak.

  • awatar Gość: Dlaczego szmatę? Szmat się nie kocha... coś Ci się pomieszało;)
  • awatar Gość: ludzie ale te pedały sa oblesne, obrzydliwe i zniechęcajace
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Śniłeś mi się dzisiaj. Znowu. Po raz kolejny Ty. Mówiłeś, że Ci mnie brakuje. Powiedziałeś, że nie chcesz ze mną być, ale chcesz, żebym był w Twoim życiu. Tęsknota wierci mi dziurę w głowie. Ale tego nikt nie zrozumie. Bo nikt tego nie przeżył. Ciężko jest kogoś kochać, codziennie Go widywać i siedzieć w jednej klasie. To najgorsze uczucie na świecie.

How long will I love you?

 

mashoga
 
tkliwa.nihilistka
 
Cześć. To ja. Piszę do Ciebie, bo mamy tak samo. Znajduję tutaj siebie. Dawno nie widziałem, żeby ktoś tak pięknie pisał o miłości. Jaka jest miłość? Miłość jest najpiękniejszą rzeczą w życiu. Jest jedyna. Prawdziwa. Tak bym ją zdefiniował. Ale skoro tak jest, to czemu mam po niej gorzki posmak? Dlaczego trzyma mnie z całych sił? Może mam już to nawet we krwi. Może miłości tak naprawdę nie ma? Nie chcę się zagłębiać w tą analizę. Chodzi mi tylko o ten etap destrukcji. Co takiego złego w życiu zrobiliśmy żeby sobie na to zasłużyć? Na tą ciszę. Na pustkę. Nigdy się tego nie dowiem. Chcę tylko powiedzieć, że cieszę się, że jesteś. Bo wiem, że możesz mi pomóc, a ja mogę pomóc Tobie. Śmiałe wnioski, wiem. Ale kurwa. Po deszczu zawsze jest tęcza no nie? Ja wyceniam Cię na milion. Nie mogę się doczekać Twojego uśmiechu. Butelki wina i czasu.
To co? Czekamy na tęczę? Poczekamy razem!
Czejść!

 

 
Wracam. Napiszę coś.
Jestem sam wśród ludzi. Ale to raczej nic nowego w moim przypadku. Jeden plus. Wiem jacy ważni są dla mnie przyjaciele. Znaczy, zawsze to wiedziałem. Ale teraz czuję to tak w 100%. Czuję ich obecność, jestem im mega wdzięczny. To tylko kropla w morzu.
Z drugiej strony na co to wszystko? Nikt i nic nie wypełni mojej pustki. "Potrzeba bycia przy kimś mnie wyniszcza. A właściwie już to zrobiła". Cytat. Zacytowałem pół gej, pół pedała. D. jest osobą, która pojawiła się w moim życiu w momencie kiedy potrzebowałem kogoś takiego jak On. Kogoś kto mnie rozumie, i kogoś kogo ja będę potrafił zrozumieć. Rozmawialiśmy ze sobą codziennie - co prawda tylko przez telefon, bo mieszkamy od siebie bardzo daleko. Ale to nic. XXI wiek. Rozmawialiśmy codziennie. Nasze rozmowy niekiedy trwały 2 godziny. Poznawaliśmy się, pomagaliśmy sobie. Moje problemy przy Jego problemach to było nic. Aż w końcu się poddałem. Urwaliśmy kontakt. Nie potrafiłem mu pomóc. Tak samo jak mi nikt nie pomoże. Ja nie umiem już kochać. Możecie powiedzieć, że potrzebuję czasu, ale to nic. W życiu nie pokocham nikogo innego tak bardzo. Jak już tak piszę tymi inicjałami, to wierzę w to, że każdy komuś jest przeznaczony. P. był mi. Straciłem szansę. Moja wina. Wiem to.

  • awatar tkliwa.nihilistka: Nie rozumiem ludzi którzy mówią "Jak masz z kimś być to i tak będziesz". Gówno prawda! O uczucie często trzeba się starać bo jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy. Czasami trzeba drugiej osobie poświęcić więcej czasu, a czasem zostawić ją na chwilę samą. Ale samo nic. To tak jakby osoba chora na raka nie poszła na chemioterapie, bo jak ma umrzeć to i tak umrze. Cholera! Dlaczego wszyscy są tacy bierni? Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Szkoda tylko, że niektórzy ockną się za późno by zrozumieć że jedyna szansa w życiu przepadła dawno temu.
  • awatar jedynecomnienieopuszczatobezsennosc: :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wiem, czy wszystko ze mną w porządku. Znaczy się wiem - nie jest i nigdy nie będzie. Ale tu chodzi o coś innego. Patrzę na siebie z perspektywy oszukanego, upokorzonego, opuszczonego człowieka. Mam problem z samym sobą, bo nie potrafię się zmotywować. Nie potrafię od tak pozbyć się swoich uczuć i odciąć się od przeszłości. Są dni, że nienawidzę swojego życia i samego siebie. Ale są też dni kiedy cieszę się każdą chwilą i mam mnóstwo energii. Są dni, że mam ochotę się oszpecić i są dni, że mam ochotę wziąć się za siebie. Ostatnimi czasy przełamuję swoje zasady. Nigdy nie chciałem palić zioła, zawsze byłem wręcz przeciwnikiem. Zajarałem. Nic to na mnie nie zrobiło, ale chodzi o złamanie własnych zasad. Nigdy nie chciałem tatuażu- zawsze mi się podobały, ale patrząc przyszłościowo uważałem, że to zbyteczne. Teraz mam ochotę na tatuaż, tatuaż, który ma mówić o nieprzewidywalności losu. Ja cały czas czuję, że potrzebuję jakiejś zmiany. Chcę znowu wyjechać, coś z sobą zrobić. Odpocząć. Nienawidzę swojego życia, nienawidzę siebie - mój dzisiejszy nastrój. Jutro już może być inaczej.
 

 
Nie miałem czasu, ani siły, żeby pisać coś na blogu. Nie wiem nawet co mam napisać. Czuję się znowu tak bardzo samotny. Mam przyjaciół, otaczają mnie ludzie, ale wewnątrz czuję pustkę, której nikt z nich nie potrafi mi zapełnić. Dochodzę nawet do coraz większego przekonania, że nikt tej pustki nie zapełni. Znowu nie potrafię przez to przejść. Mam jeszcze dwa miesiące szkoły. Nie mam siły myśleć o przyszłości, o tym co będzie. Nie potrafię, nie teraz, nie w moim obecnym stanie. Nie widzę swojej przyszłości. Nie widzę siebie nawet na tydzień. Jestem jak pusta studnia- możesz do mnie krzyczeć, a usłyszysz tylko echo. Gdzie mam szukać szczęścia?

Odezwij się chociaż do mnie..





  • awatar Gość: A może warto poszukać takich form kontaktów z przyjaciółmi, żeby wiadomo było, że są regularne, np. regularne spotkania - bo człowiek wtedy czeka na taki dzień, zdarzenie, spotkanie i cały ten czas oczekiwania cieszy się już tym, co będzie. Wtedy łatwiej przetrwać te dłuższe okresy samotności - bo cały czas żyje się myślą spotkania "za chwilę".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Niech te święta będą czasem dla mnie. Na przemyślenia, na dobrą książkę. Chciałbym spędzić je sam. Tak się nie da. Ale będę się izolował. Czuję się niechciany. Chyba tylko ze sobą jest mi dobrze. Nienawidzę siebie. Ale muszę sobie radzić. Święta to czas radości, miłości i pojednania? Nie dla mnie. Chcę być sam, smutny, niekochany. Sam dla siebie. Pojednać się z sobą. Z nikim nie czuję się dobrze. Z przyjaciółmi, z rodziną. Jest mi źle. Chcę tylko sprawić wszystkim radość. Dać prezenty. Potem po cichu się wycofać i zamknąć w sobie. Chociaż na te kilka dni. Mam dość pytań co mi jest. Nic mi nie jest. Tylko taką odpowiedź mogą wszyscy usłyszeć. Nie mogę być sobą. Nie potrafię się odnaleźć wśród bliskich. Żyję w swoim patologicznym świecie. Moje życie nie jest normalne. Potrzebuję tylko uśmiechu. Uśmiechajcie się do mnie jak najwięcej! Chcę na chwilę poczuć się ważny i doceniony. Nie zepchnięty na margines, na bok. Chcę zobaczyć uśmiech na twarzy. Wtedy w spokoju będę mógł się wycofać, wiedząc, że niczego nie zepsułem.


Pogrzeb.
 

 
Czym byłoby życie bez nadziei? Niczym.
Ale czasami nie warto mieć nadziei. Ja wiem, że nie warto, ale ciągle ją mam. To bez sensu. Kompromituję się, poniżam i nie wiem co jeszcze. To takie płytkie, że jest mi wstyd. Ale chyba nie powinienem się oszukiwać. Powinienem walczyć, tylko po to, żeby pozbyć się tej nadziei.
Przemyślenia spedalonego geja? Trochę tak się czuję.

"Nigdy nie należy tracić nadziei. Słyszałem nawet o kocim jelicie, które przerobiono na strunę do skrzypiec."

Odnawiam duszę.
 

 
To, co czuję jest dla Ciebie nieużyteczne, wiem..

Nie będę nikogo oszukiwał, a na pewno nie samego siebie. Żyję wspomnieniami, nie żyję dniem dzisiejszym. Powoli nie ogarniam co się wokół mnie dzieje, bo żyję w historii. W tym co było i raczej już nie wróci. Ale żyjąc przeszłością, żyję jednocześnie marzeniami. Żyję w świecie, w którym żyło mi się najlepiej.
Najlepiej czułem się wtedy, kiedy mówiłeś, że mnie kochasz i ja czułem, że to było szczere. Kiedy musieliśmy się ukrywać. Kiedy wtulałeś się we mnie mówiąc, że nigdy mnie nie zostawisz. Kiedy patrzałeś mi prosto w oczy. Kiedy po kłótni wchodziłeś do mnie do łóżka przepraszając. Kiedy zakładałeś moją ulubioną koszulę..

To wszystko mogę pognieść i wyrzucić do kosza. Chociaż to całe moje życie.

"Kto z tego napięcia
pierdolnie ze szczęścia?"
 

 
Uwielbiałem z Tobą marzyć. Potrafiliśmy cały czas spędzić na rozmowie o przyszłości. Układaliśmy plany, marzenia. Rozmawialiśmy o tym co będzie, o nas. Szkoda, że marzenia tak rzadko się spełniają, bo tylko one mi pozostały.